top of page

Wsparcie dla Marcelka

Piotr Beza

recaudación de fondos

7 Mar 2023

Algunas palabras de la recaudación de fondos

Marcel (na fotelu po prawej) i Maurycy są ze mną od września. Zostali znalezieni na podwórku kamienicy znajdującej się przy jednej z najbardziej ruchliwych ulic w Łodzi. Panowie mieli szczęście, bo szybko trafili do schroniska przy ul. Marmurowej, gdzie zapewniono im bezpieczeństwo i zajęto się kocim katarem. W wyniku kuracji antybiotykami pojawiła się u nich, typowa w takich sytuacjach, grzybica pyszczka. W takim stanie, jako niespełna dwumiesięczne kociaki, trafili do mnie. W schronisku nie spędzili nawet miesiąca. Resztki kataru i grzybicę doleczyli już w nowym domu.

 

Przez kilka miesięcy naszym jedynym zmartwieniem był wybór przysmaków i zabawek. Po drodze zaliczyliśmy pierwsze wspólne święta i przetrwaliśmy dzielnie fajerwerki na Nowy Rok. Pierwszy Dzień Kota (17 lutego) przyniósł nam ‘w prezencie’ diagnozę – zakaźne zapalenie otrzewnej u Marcelka, czyli FIP (w postaci wysiękowej). Pani doktor postawiła sprawę jasno: ALBO zaleczanie objawów kroplówkami i sterydami, prędzej czy później zakończone eutanazją ALBO długa, ciężka i droga kuracja niedostępnym w Polsce lekiem GS. Skoro czytacie ten wpis to znaczy, że walczymy ;)

 

Marcel, mimo wszystko, miał szczęście: wysiękowa postać choroby pozwoliła na szybką diagnozę – w postaci suchej FIP mógłby rozwijać się o wiele dłużej; szczęśliwie trafiliśmy na panią doktor obeznaną z tematem [co też nie jest normą, z tego co widzę na różnych grupach]; a wszystkie przeprowadzone badania wykazały całkiem niezły stan wyjściowy.

 

Trzy dni po diagnozie złożyłem zamówienie na pierwszą partię leku [4 fiolki 20 MG]. Wg obliczeń Maurycego (zdjęcie) docelowo potrzebujemy ich jeszcze przynajmniej 10, uwzględniając przyrost wagi w miarę postępów w leczeniu.

 

Nie marnujemy czasu. Po zaledwie tygodniu od diagnozy Marcel miał za sobą 3 zastrzyki, dziś ma na koncie już 14, a kolejne 70 przed sobą. Póki co efekty kuracji są niesamowite – płyn w brzuszku wchłonął się całkowicie, a wskaźniki apetytu i szaleństwa powróciły do poziomu sprzed choroby :) Nie możemy jednak osiąść na laurach - dla osiągnięcia jak najlepszych i trwałych rezultatów musimy doprowadzić leczenie do końca.

 

Marcelek dzielnie walczy, ale bez wsparcia człowieków się nie obejdzie. Będziemy wdzięczni za każdą wpłatę :)

 

Z góry dziękujemy Wszystkim za wsparcie!

compartir en FaceBook
Twitter Compartir
Compartir en Linkedin

$0

raised out of €750

la gente ha donado a esto

compartir en FaceBook
Twitter Compartir
Compartir en Linkedin
bottom of page